Opublikowane w

Sam talent nie wystarczy

Wspaniały występ Jerzego Janowicza w Turnieju ATP Masters Series w Paryżu sprawił, że o młodym polskim tenisiście mówimy wszyscy. I nic dziwnego, w końcu to największy dla polskiego męskiego tenisa sukces od czasów występów Wojciecha Fibaka.

Ale jak się dowiadujemy sukces nie przyszedł łatwo. Nie wystarczy bowiem sam talent. Potrzeba pieniędzy. Ich brak zapewne blokuje rozwój kariery wielu sportowcom. Zanim przyjdzie sława, a za nią sponsorzy, najpierw… proza życia. Ale czy faktycznie jest aż tak źle? w końcu Ustawa o sporcie daje możliwości przyznawania stypendiów i fundowania nagród wybitnym sportowcom.

Zgodnie z dyspozycją art. 32 ust. 1 tejże Ustawy „Minister właściwy do spraw kultury fizycznej może przyznać członkowi kadry narodowej okresowe stypendium sportowe za osiągnięte wyniki sportowe we współzawodnictwie międzynarodowym. Stypendium może otrzymać członek kadry narodowej, który zobowiąże się w formie pisemnej do realizacji programu przygotowań do igrzysk olimpijskich, igrzysk paraolimpijskich lub igrzysk głuchych albo programu przygotowań do mistrzostw świata lub mistrzostw Europy, opracowanego przez właściwy polski związek sportowy, oraz do udziału w tych zawodach”.

Oprócz stypendiów, „Minister właściwy do spraw kultury fizycznej może przyznawać ze środków budżetu państwa, z części, której jest dysponentem, nagrody pieniężne i wyróżnienia dla osób fizycznych za wybitne osiągnięcia sportowe” (art. 34 ust. 1). Nagroda taka może zostać przyznana zarówno z własnej inicjatywy Ministra, jak i na wniosek polskiego związku sportowego. Podstawę ustalenia wysokości nagrody pieniężnej stanowi kwota 2300 zł, przy czym wysokość nagrody nie może przekroczyć 14-krotności tej kwoty (art. 34 ust. 3).

Z kolei na podstawie art. 31 okresowe stypendia sportowe mogą być też ustanawiane i finansowane przez jednostki samorządu terytorialnego. Jednostki te mogą również ustanawiać nagrody i wyróżnienia dla osób fizycznych za wybitne osiągniecia sportowe.  Prawo do ustanawiania i finansowania stypendiów mają wreszcie kluby sportowe (art. 5 Ustawy).

Jak zatem widać, możliwości (te zapisane w ustawie) są. Pozostaje kwestia ich wyegzekwowania.

Opublikowane w

Nielegalne Walne

W jednym z komentarzy do poprzedniego wpisu o wyborach w Polskim Związku Piłki Nożnej internauta poddał w wątpliwość zgodność wyborów z przepisami ustawy o sporcie. Chodzi tu przede wszystkim o postanowienia art. 9 ust. 3 pkt 1 tejże ustawy, który stanowi, że członek zarządu polskiego związku sportowego nie może łączyć tej funkcji z funkcją w innych władzach tego związku. Warto w tym momencie podkreślić, że na podstawie art. 22 par 1 statutu PZPN najwyższą władzą tego związku jest Walne Zgromadzenie Delegatów, które – jak była mowa we wcześniejszym wpisie – dokona wyboru Prezesa PZPN oraz członków zarządu.

Chciałbym w tym momencie poruszyć dwa problemy związane z interpretacją wspomnianego wyżej przepisu ustawy o sporcie w kontekście działalności Polskiego Związku Piłki Nożnej. Pierwszą kwestią jest skład personalny Walnego Zgromadzenia Delegatów, którego obrady zaplanowane na najbliższy piątek. Wprawdzie PZPN nie ujawnił oficjalnej listy delegatów, jednak media sportowe podały nieoficjalne zestawienie nazwisk osób, które za kilka dni podejmą wiążące decyzje dla polskiego futbolu[1]. Prawdziwość tej listy zostanie zweryfikowana w piątek, jednakże już teraz można zastanowić się nad scenariuszem, w którym rzeczywiście podane osoby będą brały udział w Walnym Zgromadzeniu Delegatów. Czytając nazwiska delegatów z poszczególnych Wojewódzkich Związków Piłkarskich zastanowił mnie fakt pojawienia się wśród nich osób, które według oficjalnej strony PZPN są również członkami Zarządu Polskiego Związku Piłki Nożnej. Czy można to w jakikolwiek sposób uzasadnić? Wydaje mi się, że nie. Na podstawie art. 22 par. 6 pkt 1 statutu PZPN delegaci na Walne Zgromadzenie muszą być zastępowani przez prawidłowo wybranych zastępców w razie przyjęcia funkcji członka zarządu PZPN, Komisji Rewizyjnej oraz innych statutowych organów jurysdykcyjnych.

Na podstawie art. 45 statutu PZPN do organów jurysdykcyjnych należą:

1) Komisja Dyscyplinarna,
2) Najwyższa Komisja Odwoławcza,
3) Komisja ds. Licencji Klubowych,
4) Komisja Odwoławcza ds. Licencji Klubowych,
5) Izba ds. Rozwiązywania Sporów Sportowych,
6) Piłkarski Sąd Polubowny.

I w tym momencie pojawia się druga wątpliwość. Art. 35 par. 6 statutu PZPN stanowi, że członek Zarządu nie może być równocześnie członkiem organów jurysdykcyjnych Związku ani Komisji Rewizyjnej. Czy na pewno jest to zgodne z przywoływanym wyżej przepisem ustawy o sporcie dotyczącym zasady niełączenia funkcji w zarządzie polskiego związku sportowego z funkcją w innych władzach tegoż podmiotu? Regulamin Dyscyplinarny PZPN wyróżnia organy Polskiego Związku Piłki Nożnej: władzy, kontroli, jurysdykcyjne i doradcze. Wydaje się zatem, że wszystkie te organy powinny znaleźć się w przywołanym wyżej przepisie statutu PZPN.

Jak widać, kwestia łączenia funkcji delegata ze stanowiskiem w Zarządzie nie musi być tylko przeoczeniem podczas procesu wybierania działaczy reprezentujących środowisko piłkarskie w Walnym Zgromadzeniu Delegatów. Problem wydaje się również leżeć w wewnętrznych regulacjach prawnych PZPN. Wybory w Związku już w piątek, zatem ciężko przypuszczać, by już na najbliższym Zgromadzeniu przeprowadzono zmiany, które dostosowałyby kwestie normatywne Polskiego Związku Piłki Nożnej z postulowanym stanem, określonym w ustawie o sporcie.


[1] Lista wg sport.pl http://m.wroclaw.sport.pl/sport-wroclaw/1,123476,12660945,Tylko_u_nas__Oni_wybiora_nowego_prezesa_PZPN__ZOBACZ.html

Opublikowane w

Siła wyższa?

No i wszyscy się z nas śmieją! Okazało się, że nowoczesny Stadion Narodowy nie nadaje się do rozegrania meczu eliminacji piłkarskich Mistrzostw Świata Polska – Anglia. Wszystkiemu winny… no właśnie, kto, a może co?

Deszcz, choć nie było to w żadnym wypadku oberwanie chmury spowodował, że murawa pokryła się kałużami, piłka nie mogła się normalnie odbijać, a piłkarze Anglii nie wyszli nawet na rozgrzewkę.

Zapewne kibice – wybierając się na stadion narodowy by obejrzeć na żywo mecz liczyli na to, że będą świadkami widowiska we wtorek, ułożyli sobie pod to plany, a tymczasem „lipa ! A przyjechali na to spotkanie z całej Polski, licząc na powrót samochodem, czy nocnym pociągiem, nawet w niektórych przypadkach samolotem, mając zaplanowaną podróż zaraz po meczu, nie mając zaplanowanego noclegu, a tym bardziej w przypadku przełożonego spotkania na dziś, nie mając zwolnienia z pracy. Kibice angielscy mieli czarterowe samoloty, zaplanowane na noc z wtorku na środę.

Czyli z prawnego punktu widzenia mamy POSZKODOWANYCH.

Żeby mówić jednak o szkodzie potrzebne jest ustalenie sprawcy, osoby, podmiotu, który ponosiłby winę za to zdarzenie, że nie zasunięto dachu, co uniemożliwiło rozegranie meczu. Delegat FIFA ze Słowenii, organizator meczu czyli PZPN wspólnie z operatorem stadionu czyli Narodowym Centrum Sportu i wreszcie przedstawiciele obu drużyn: Anglii i Polski byli przeciwni zasuwaniu dachu. Nie mamy więc ustalonego winnego i tego winnego zapewne ustalić się jednoznacznie nie da.

Czy mamy zatem do czynienia z pojęciem siły wyższej (vis maior), a taką są bez wątpienia silne opady deszczu? Czego mogą się domagać kibice?… Same pytania.

Na pewno domagać się mogą zwrotu kosztów za bilety od organizatora, w przypadku niemożności przybycia w środę. Trzeba jednak posiadać bilet, a nie wyrzucać go. Bilet to także dowód ubezpieczenia uczestnika imprezy masowej. Jeśli kupujemy bilet przez Internet zawsze możemy sobie wydrukować duplikat.

Moim zdaniem można także domagać się od organizatora zwrotu kosztów hotelu czy innego noclegu. Wreszcie – kosztów ponownego dojazdu – jeśli kibic nie pozostał w stolicy, tylko wrócił do domu i ponownie do stolicy wybrał się w środę. Mowa tu o tzw. szkodzie rzeczywistej – łatwej do oszacowania.

Jeżeli chodzi o utracone korzyści czy zadośćuczynienie – kiepsko niestety to widzę. Jak Sąd np. miałby ocenić ile ucierpiałem przez to, że meczu nie obejrzę na żywo, tylko w TV?

Opublikowane w

Widzew "upadł – ale wstał"

W ostatnim czasie głośno jest o sytuacji łódzkiego Widzewa, który – według doniesień mediów – wystąpił z wnioskiem do Sądu o zawarcie układu z wierzycielami. Sprawa wzbudza ogólne zainteresowanie, a 12 października sytuację Widzewa ma analizować Komisja Licencyjna. Swoje stanowisko wyraził również prezes PZPN oświadczając, że upadłość klubu może mieć miejsce. Jak to natomiast wygląda od strony prawnej?

W mojej ocenie nie powinno być żadnych negatywnych konsekwencji dla klubu, który złożył wniosek o tzw. „upadłość naprawczą”. Wnioskuję to po postanowieniach pkt 4.2.1.1. lit. a „Podręcznika Licencyjnego PZPN na sezon 2012/2013” :

4.2.1.1.       PZPN może zastosować wobec licencjobiorcy karę zawieszenia lub pozbawienia licencji, jeżeli:

  1. z dowolnej przyczyny licencjobiorca stanie się niewypłacalny i wejdzie w stan likwidacji podczas trwania sezonu licencyjnego w rozumieniu obowiązujących przepisów prawa polskiego (w przypadku gdy licencjobiorca stanie się niewypłacalny, lecz przejdzie w zarząd przymusowy podczas trwania sezonu, dopóki celem zarządu jest ratowanie klubu i jego działalności gospodarczej, nie należy podejmować decyzji o pozbawieniu licencji Ekstraklasy);
  2. którykolwiek z warunków wydania licencji Ekstraklasy przestanie być spełniony;  lub
  3. licencjobiorca naruszy którekolwiek ze swych zobowiązań wynikających z Podręcznika Licencyjnego PZPN.
  4. Niezależnie od powyższego kara zawieszenia lub pozbawienia licencji może być orzeczona z przyczyn, stanowiących podstawę orzeczenia tych kar w Regulaminie Dyscyplinarnym PZPN.

Sądzę, że użycie tu sformułowania „stan likwidacji” odnosi się do postępowania upadłościowego likwidacyjnego, zaś postępowanie układowe nie byłoby objęte w tym momencie zakresem tego przepisu. Inna sprawa, że jak widać, przesłanki zawieszenia lub pozbawienia licencji są tu ujęte ogólnie i na dobrą sprawę przy wykazaniu złej woli praktycznie każdy klub mógłby obawiać się wymierzenia tego środka przez PZPN. Chodzi tu o takie zwroty jak „przestanie spełniania któregokolwiek z zobowiązań” wynikających z Podręcznika Licencyjnego czy „naruszenie któregokolwiek ze swych zobowiązań” z tego dokumentu. Inna sprawa, że jest to oczywiście przepis dyspozytywny –„ PZPN może zastosować” ten środek, co wcale nie oznacza, że to uczyni. Warto również zwrócić uwagę, że przepisy proceduralne nie wydają się być dostosowane do casusu Widzewa, ponieważ dotyczą one zasadniczej procedury uzyskiwania Licencji, zaś przypadek łódzkiego klubu jest czymś nowym.

Podobnie ogólny charakter mają przepisy Regulaminu Dyscyplinarnego PZPN, do którego odsyła wyżej wymieniony przepis. Przykładowo, art. 105 tego dokumentu stanowi, że klubowi można wymierzyć m. in. karę zawieszenia lub pozbawienia licencji za „niewykonywanie zobowiązań, w szczególności wobec zawodników, trenerów, członków sztabu medycznego, klubów piłkarskich, PZPN, ligi zawodowej lub związków piłki nożnej”.

Wydaje się zatem, że kluczowe w tym momencie będzie orzeczenie upadłości z możliwością zawarcia układu oraz skutki prawne określone w ustawie „prawo upadłościowe i naprawcze”. Wbrew pozorom ogłoszenie tego rodzaju upadłości może ostatecznie doprowadzić do przetrwania klubu. Art. 87-90 określają skutki orzeczenia upadłości, do których należą choćby odroczenie i ewentualna redukcja obecnych zobowiązań czy ochrona przed wypowiedzeniem wymienionych w ustawie umów. Klub zyskałby w tym momencie czas oraz korzystne warunki dla naprawy finansów i wyjście na prostą. Inna sprawa jak wykorzysta tę ewentualną szansę.

Opublikowane w

Wybory w PZPN

Znamy już kandydatów, którzy będą się ubiegać o fotel Prezesa PZPN. Wybory (26 październik) naturalnie odbędą się w głosowaniu tajnym. Warto przyjrzeć się kto za kilkanaście dni podejmie tę decyzję.

Przydatny okazuje się być statut PZPN, którego art. 21 stanowi, że w skład Walnego Zgromadzenia, wynoszącego łącznie 118 osób, wchodzi:

a) 60 delegatów Wojewódzkich Związków Piłki Nożnej, z czego:
– Śląski, Dolnośląski, Małopolski i Podkarpacki  – po 5 przedstawicieli każdy,
– Wielkopolski, Mazowiecki, Łódzki, Pomorski, Zachodniopomorski – po 4 przedstawicieli każdy,
– Lubelski, Lubuski, Kujawsko–Pomorski, Opolski, Świętokrzyski, Warmińsko–Mazurski – po 3 przedstawicieli każdy,
– Podlaski – 2 przedstawicieli;

b) 50 delegatów stowarzyszonych klubów, z czego:
– każdy z 16 klubów Ekstraklasy reprezentowany jest przez 2 delegatów,
– każdy z 18 klubów I ligi reprezentowany jest przez 1 delegata;

c) 3 delegatów Stowarzyszenia Trenerów Piłki Nożnej;

d) 1 delegat Stowarzyszenia Sędziów Piłki Nożnej w Polsce;

e) 2 delegatów reprezentujących wszystkie kluby uczestniczące w rozgrywkach piłki nożnej kobiet w Polsce;

f) 2 delegatów futsalu.

Pierwszą rzeczą, która rzuca się w oczy, jest nierówna ilość delegatów z poszczególnych Wojewódzkich Związków Piłki Nożnej. Dysproporcja jak widać jest spora i należy się zastanowić czy można ją w racjonalny sposób uzasadnić. Postanowiłem zatem zobaczyć jak wyglądają analogiczne przepisy w statutach innych popularnych sportów zespołowych w Polsce, aby sprawdzić czy różna ilość delegatów z wojewódzkich związków sportowych jest czymś powszechnym. Wyniki okazały się następujące:

a) Piłka ręczna:  Delegatów na Walne zgromadzenie wybierają: (…)
wojewódzkie związki piłki ręcznej po jednym delegacie każdy  (§ 23a statutu ZPRP),

b) Koszykówka:  Ilość delegatów biorących udział w Walnym Zebraniu Członków jest następująca:
po trzech delegatów z wojewódzkich związków koszykówki wskazanych w § 4 ust. 2 niniejszego statutu (…)  (§ 31 statutu PZKosz),

c) Siatkówka:  Każdy członek zwyczajny będący Wojewódzkim Związkiem ma prawo wyboru jednego delegata na Walne Zgromadzenie Delegatów  (§ 21 statutu PZPS).

Jak widać wymienione wyżej statuty przyznały wszystkim wojewódzkim związkom sportowym równą pulę miejsc na walne zgromadzenia. Nie oznacza to jednak, że aktywność w tworzeniu oraz prowadzeniu klubów w danym wojewódzkim związku sportowym nie jest uwzględniana przy ustalaniu ilości przedstawicieli z danego regionu. Statut ZPRP stanowi, że delegatów mogą wybierać również kluby (spoza Ekstraklasy, ponieważ te wybierają oddzielnie delegatów) z odpowiednich związków wojewódzkich według zasady: jeden delegat na każdą rozpoczętą dziesiątkę klubów. Podobne zapisy znajdują się w statutach zarówno  PZKosz jak i PZPS. Widać zatem jasne kryteria przyznawania dodatkowych miejsc w zależności od aktywności wojewódzkich związków oraz klubów w nich działających, w przypadku statutu PZPN jest niestety inaczej.  Być może po wyborach nadejdzie właściwy moment, by zastanowić się nad stworzeniem bardziej przejrzystej formuły wybierania osób, które mają podejmować wiążące decyzje dla polskiej piłki nożnej.

Opublikowane w

Sędzia kalosz

No i stało się! Jeden błąd sędziego (matematyczny), a wszyscy cierpią. Cierpią widzowie gotowi obejrzeć mecz na trybunach i przed telewizorem, cierpi też telewizja, no i kluby z Torunia i Tarnowa – bo przecież wszyscy ponieśli koszty. I kto teraz za to wszystko zapłaci?

Przecież nie zakład ubezpieczeń – nie spotkałem się praktycznie dotąd z polisą zabezpieczającą sędziego na wypadek wyrządzenia szkody innym (takie OC sędziego). Może Główna Komisja Sportu Żużlowego, która dokonuje wyboru sędziów w komunikatach? Też nie – dlaczego, ano dlatego, że w zgodzie z art. 429 kodeksu cywilnego: „kto powierza wykonanie czynności drugiemu, ten jest odpowiedzialny za szkodę wyrządzoną przez sprawcę przy wykonywaniu powierzonej mu czynności, chyba, że nie ponosi winy w wyborze…  A wybór był właściwy – trudno było zakładać, że doświadczony sędzia popełni taki błąd!

No więc kto odpowiada za szkodę? Może sam winowajca popełniający tzw. delikt – w zgodzie z art. 415 kodeksu cywilnego: „kto z winy swej wyrządził drugiemu szkodę, obowiązany jest do jej naprawienia .  Zatem może warto na przyszłość pomyśleć o ubezpieczeniu odpowiedzialności cywilnej. Tyle wyrządzonych szkód nie zrekompensuje tylko odpowiedzialność dyscyplinarna.

Opublikowane w

Czy paraolimpijczycy mają rację?

Jestem dumny z naszych sportowców i z tego, co osiągnęli. Co za charaktery!!! Mimo przeszkód, które wciąż napotykają. Ale czy zawsze istnieją bariery i niesprawiedliwość? Chyba jednak na szczęście nie.

Ostatnio czytałem o niesprawiedliwym podejściu do liczenia wieku uzależniającego przyznanie świadczenia za medal olimpijski. A ja chcę wyraźnie podkreślić, że obecnie jest właśnie bardzo sprawiedliwie – zgodnie z art. 36 ustawy o sporcie – reprezentanci, którzy zdobyli medal na Olimpiadzie i Paraolimpiadzie, po spełnieniu pewnych przesłanek, w tym ukończeniu 40 roku życia, otrzymają świadczenie. To właśnie wcześniej było niesprawiedliwie, kiedy w zgodzie art. 38 ustawy o sporcie kwalifikowanym olimpijczycy mieli mieć skończone 35 lat by świadczenie otrzymać, a na podstawie art. 23b ustawy o kulturze fizycznej paraoolimpijczycy musieli mieć skończone przynajmniej lat 40. Zatem wrażenie o niesprawiedliwości może być mylne, w szczególności wtedy, kiedy sportowcy uzyskali świadczenie pod rządami starej ustawy wówczas jako 35-cio latkowie, bo im te prawo nowa ustawa zachowała (co jest rzeczą logiczną).

(Zdjęcie ma charakter ilustracyjny)

Opublikowane w

Pay-per-view, a sprawa narodowa

Ale się narobiło – albo płacę 20 zł, albo meczu nie oglądam. Czy to jest legalne?

Przecież w zgodzie z art. 20b ustawy o radiofonii i telewizji, wydarzenia o zasadniczym znaczeniu społecznym (w ustawie nazwane również „ważnymi wydarzeniami”), jak: letnie i zimowe Igrzyska Olimpijskie, półfinały i finały mistrzostw świata i Europy w piłce nożnej, a także wszystkie inne mecze w ramach tych imprez z udziałem reprezentacji Polski, w tym mecze eliminacyjne, czy też inne mecze z udziałem reprezentacji Polski w piłce nożnej w ramach oficjalnych rozgrywek oraz mecze z udziałem polskich klubów w ramach Ligii Mistrzów i Pucharu UEFA – nadawca programu telewizyjnego może nadać bezpośrednią transmisję z takiego w/w ważnego wydarzenia tylko w programie ogólnokrajowym dostępnym w całości bez opłat (z wyłączeniem opłat abonamentowych), lub – jeżeli prawa do transmisji nabył inny nadawca – także w takim programie ogólnokrajowym po podpisaniu stosownej umowy pomiędzy nadawcami. Dlaczego zatem musimy korzystać z systemu pay-per-view (płać i oglądaj)? Ano dlatego, że po pierwsze pełnomocnik PZPN, który posiada „prawa do meczu” nie sprzedał tychże praw żadnej bezpłatnej telewizji o zasięgu ogólnokrajowym, a po drugie platformy cyfrowe i kablówki nie są „nadawcami” w rozumieniu ustawy.

A zatem – albo płacimy, albo… mamy 90 minut więcej dla rodziny i „dwie dychy” na lody dla dzieci.

Opublikowane w

Może jednak Salary Cap?

Odpadł Ruch, Legia i Śląsk. Znaczy – mizeria jak zawsze. Przyczyny tego stanu rzeczy – można powiedzieć, ilu miłośników sportu, tyle zdań na ten temat. Na pewno trzeba się liczyć z opinią (ostatnio podnoszoną zresztą coraz częściej), że piłkarze zarabiają niewspółmiernie dużo do swoich umiejętności. Czy taki stan rzeczy musi być, czy skazani jesteśmy na kominy płacowe?

Otóż nie. Obecnie, na podstawie art. 15 ustawy o sporcie, liga zawodowa piłki nożnej T-Mobile Ekstraklasa zarządzana jest przez spółkę kapitałową Ekstraklasa S.A. i umowę podpisaną pomiędzy tym podmiotem, a PZPN. W tak utworzonej konstrukcji organizacyjno-prawnej nic nie stoi na przeszkodzie, by wzorem lig zawodowych (zwłaszcza amerykańskich NBA, NHL, czy NFL) wprowadzić górny pułap wynagrodzeń, czy limit wydatków na pensje dla zawodników. Analizując dalej – jeżeli piłkarz zatrudniany jest w klubie na podstawie umowy o pracę i podlega reżimowi kodeksu pracy, czy na podstawie umowy cywilnoprawnej o świadczenie usług (art. 750 kc) i podlega reżimowi kodeksu cywilnego – żaden z tych kodeksów nie przewiduje ograniczeń w możliwości ustalenia górnego wynagrodzenia. „Piłka  zatem po stronie Ekstraklasy S.A. (czy de facto jej akcjonariuszy, którymi są kluby i PZPN). Zgodna wola i… unikamy przepłacania zawodników.

W tym miejscu pozwolę sobie jednak na własny komentarz i spostrzeżenie. A może by tak do sprawy podejść trochę inaczej? Mamy nowe piękne stadiony i hale sportowe, które trzeba zapełnić kibicami. Skoro tak dobrze u nas się płaci, a „na zachodzie  kryzys, to może nie ograniczajmy jednak zarobków, tylko ściągajmy bardzo dobrych zawodników z zagranicy (dzieje się już tak w siatkówce i pomału w piłce ręcznej), dzięki czemu zapełnimy trybuny, a przyszli nasi sportowcy (odnoszę to do dzieci i ich planów szkolenia po nowemu w ramach projektu zmian zaproponowanych ostatnio przez ministerstwo) będą mieli swoich idoli i będą mieli od kogo się uczyć??? A może takie myślenie jest jednak naiwne…???

Opublikowane w

Czas na zmianę statutów, Polskie Związki Sportowe – pobudka!!!

Jesteśmy po wielkich imprezach sportowych, ale wcale to nie oznacza koniec emocji. Na pewno ich nie zabraknie w najbliższym czasie wśród działaczy. Zgodnie z art. 82 pkt 2 ustawy o sporcie, polskie związki sportowe i osoby prawne będące ich członkami muszą do 15 października tego roku dostosować swoje statuty i regulaminy do nowej ustawy. A zmian jest całe mnóstwo.

Najbardziej spektakularne dla „zwykłego śmiertelnika  – zapis, że kadencja władz polskiego związku sportowego nie może być dłuższa niż 4 lata, a prezes związku nie może pełnić swej funkcji dłużej niż przez 2 następujące po sobie kadencje. Założenie pewnie słuszne – regulacja prawna fatalna. No bo niby dlaczego prezes może być tylko dwie kadencje (8 lat), a już inni (wiceprezesi, członkowie zarządu) bez limitu czasowego? Czy to uzdrowi sytuację??? Na pewno nie – zatem brzmienie przepisu jest do bani. Z innej strony – mija 8 lat panowania dajmy na to pana Grzegorza Wiosny, potem na jedną kadencję (4 lata) wybrany jest jego kolega, a potem nie ma przeszkód by pan Grzegorz powrócił na kolejne 8 lat.  To tak trochę jak z Putinem i Miedwiediewem – raz prezydentem, raz premierem. Czy o to chodziło ustawodawcy?