Opublikowane w

Kołowrotek

Rozpoczął się już 2014 rok. Przed nami wybory do Europarlamentu i wybory samorządowe. Politycy coraz żywiej zaczynają się interesować każdą dziedziną życia, w tym i sportem. Niespełna miesiąc pozostał do rozpoczęcia Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Soczi i jeśli będą sukcesy i medale na miarę naszych marzeń, to będzie radość i większych zmian w modelu finansowaniu sportu nie należy się spodziewać.

Jeśli zaś polscy sportowcy zawiodą, zacznie się szukanie winnych i temat polskiego sportu będzie tematem numer 1 programów telewizyjnych, radiowych, internetu i prasy. Tak jak teraz mamy z pijakami za kółkiem, alkomatami i przerzucaniem się polityków co do zaostrzania kar za jazdę po pijaku. Wraca też temat konfiskaty samochodu za jazdę na podwójnym gazie, który wielu prawników uważa za nonsens. Sądy powinny korzystać z takiego katalogu jaki jest, bo czy przy tragedii w Łodzi, spowodowanej przez pijanego motorniczego należałoby skonfiskować tramwaj łódzkiemu MPK? Czy jeśli pracownik korporacji wypije i zostanie złapany w służbowym aucie, to korporacji ma zostać odebrany samochód? Jest jeszcze wiele argumentów przeciw temu pomysłowi np. w przypadku, gdy kolega pożycza samochód koledze i ten zostaje przyłapany z promilami to czemu użyczający miałby stracić pojazd. Bo poniósł ryzyko?

Ryzyko ponieśli Ci, którzy wzięli kredyty we frankach szwajcarskich. Podobnie jak na Węgrzech i w Polsce zaczyna się teraz seria procesów przeciw bankom. Otóż klienci, którzy brali kredyty w szwajcarskiej walucie po o wiele niższych niż teraz kursach odwołują się do braku informacji ze strony banku z o ryzyku kursowym czy spreadach walutowych i żądają przewalutowania na złotówki na warunkach z chwili podpisywania umowy. W rozpoczętym w Krakowie procesie tłumacz języków i jego pełnomocnik podnoszą kwestię humanistycznego wykształcenia jako ograniczającego możliwości zasymulowania sobie kredytu przez tego kredytobiorcę, który nie jest inżynierem ani finansistą i w obliczu braku symulacji ze strony banku uważają, że powinna to być wystarczająca przesłanka do zmiany umowy i przewalutowania, w ostateczności nawet rozwiązania umowy.

W relacjach telewizyjnych z procesu widać kilkadziesiąt innych osób, które mają podobnie jak ten Pan z Krakowa. Tylko gdzie oni wszyscy byli wówczas jak podpisywali umowy? Czy nie zdawali sobie sprawy z ryzyka, a może myśleli całkowicie odwrotnie. Wezmę we Franku, złoty się umocni to zyskam, ale nie udało się zyskać i jest strata. Jak trwoga to do Boga.

No cóż, ryzyko. Ryzykują teraz również klubowi działacze piłkarscy, bo rozpoczęły się przygotowania do rundy wiosennej i zimowe okno transferowe. Może uda się kogoś pozyskać. Najlepiej „za darmo , bez odstępnego i żeby był dobry. Czy szybko i tanio znaczy dobrze? Na takiej zasadzie do polskiego futbolu dostały się setki cudzoziemców, którzy większej furory w naszych zespołach nie zrobili. Są oczywiście wyjątki.

Co robić więc by mieć dobrych polskich piłkarzy? Szkolić? Tak, choć ostatnio czytałem felieton Krzysztofa Stanowskiego, w którym autor podnosi, że od inwestora utrzymującego klub nie można wymagać akademii piłkarskiej, bo to spory wydatek, który może się nie zwrócić. Z drugiej strony wprowadzenie przez PZPN przepisów o ograniczeniu liczby cudzoziemców spoza Unii Europejskiej, bo w obecnym stanie prawnym można zrobić tylko to, to też półśrodek o czym zresztą pisałem w artykule Innego wyjścia nie ma.

A nie lepiej byłoby wprowadzić do rozgrywek Ekstraklasy przepis podobny do obowiązującego w I i II lidze, polegający na wprowadzeniu obowiązku występu w meczowej jedenastce jednego zawodnika polskiego, który nie ukończył np. 21 lat? W siatkówce też coraz więcej zawodniczek i zawodników to gracze zagraniczni. Dochodzi do tego, że reprezentanci Polski stoją w kwadracie dla rezerwowych w klubie i potem nie dają reprezentacji tego, co daliby jako podstawowi. Siatkówce już blisko do koszykówki, gdzie tak jest od lat. Oj, zmieniamy dziś tematy i kręcimy jak kołowrotem.

Jeśli i Państwo mają w głowie taki kołowrotek, a może kołowrotek pomysłów na uzdrowienie polskiego sportu? A może widzą Państwo przepisy, które przeszkadzają sportowi? Może warto dać wodzę pomysłom i zgłosić je na nowej platformie lobbingowej, powstałej z inicjatywy Mecenasa Tomasza Dauermana.

Zapraszamy!

Opublikowane w

Słowo o zatrudnieniu i jego formach

Do napisania o tym skłoniła mnie ostatnia dyskusja, jaką wywołał jeden z najsłynniejszych polskich dziennikarzy radiowych Piotr Kaczkowski. Pan Piotr od ponad pół wieku jest dziennikarzem muzycznym, a nie sportowym, stąd niektórych może dziwić kilka zdań o jego sprawie na portalu PrawoSportowe.pl, ale wbrew pozorom sytuacja zawodowa dziennikarzy ma wiele wspólnego z sytuacją sportowców czy trenerów. Chodzi o formy zatrudnienia.

Dla przeciętnego polskiego obywatela, potocznie zwanego „zwykłym zjadaczem chleba  oczywistym wydaje się zatrudnienie na mocy umowy o pracę, regulowane Kodeksem Pracy. W świetle art. 1 Kodeks pracy określa prawa i obowiązki pracowników i pracodawców. Definicję pracownika i pracodawcy znajdujemy w kolejnych przepisach Kodeksu.

Art. 2

Pracownikiem jest osoba zatrudniona na podstawie umowy o pracę, powołania, wy-boru, mianowania lub spółdzielczej umowy o pracę.

Art. 3

Pracodawcą jest jednostka organizacyjna, choćby nie posiadała osobowości prawnej, a także osoba fizyczna, jeżeli zatrudniają one pracowników.

W obecnej rzeczywistości jednak wiele osób prowadzi swoją aktywność zawodową w formie umowy zlecenia, czyli umowy opartej na staranności zleceniobiorcy czy umowy o dzieło, w której podstawą uzyskania wynagrodzenia jest wykonanie określonego w umowie dzieła. Często zdarza się tak, że osoby współpracujące ze swoim chlebodawcą wykonują swoje zajęcia, prowadząc jednoosobową działalność i rozliczając się z mocodawcą poprzez wystawianie faktur.

Cała ta materia jest bardzo skomplikowana, a organy państwowe już kilka lat temu wydały „wojnę  samozatrudnieniu. Zbyt mało tu miejsca, by przytaczać poglądy naukowe, przepisy, orzecznictwo Sądu Najwyższego czy sądów administracyjnych, więc tylko o tym wspominam, bez głębszego pochylenia się nad sprawą. Długo byłem dziennikarzem radiowym i nauczono mnie, że podstawą jest podanie krótkiej informacji, zawierającej jak najwięcej treści i pokładów do zastanowienia się przez słuchacza, dlatego spieszę poinformować tych, którzy być może nie wiedzą, bo nie są zawodniczkami, zawodnikami, trenerami czy działaczami sportowymi, o tym, że w wielu klubach sportowych najczęściej to właśnie umowa cywilna, a nie umowa o pracę jest formą zatrudnienia w/w osób.

Są kluby, które zawierają z zawodnikiem umowę o pracę na niskim poziomie wynagrodzenia, a zawodnik dodatkowo zawiera umowę reklamową czy wizerunkową z jednym ze sponsorów klubu. Najczęściej jest to jednak kontrakt sportowy.

Również i w mediach, w redakcjach radiowych, telewizyjnych, prasowych czy internetowych pracują dziennikarze na umowę o pracę, ale są również dziennikarze, których aktywność opiera się na umowie o dzieło, uwzględniającej honoraria za prawa autorskie i dającej 50% zniżkę w kosztach uzyskania przychodu, choć te osoby w zasadzie robią to samo, co pracownicy, tylko, ze nie mają odprowadzanych składek na ubezpieczenia społeczne i zdrowotne i czas spędzony w takiej redakcji nie liczy się do stażu pracy.

Po wyjaśnieniu tych zagadnień, pora na to co zdarzyło w niedzielę 5 stycznia, otóż wspomniany już Piotr Kaczkowski, rozpoczynając w radiowej Trójce audycję MiniMax rozpoczął słowami, że być może w studiu, w którym pracuje nic się zmieniło, ale „ – jednak jest dzisiaj zupełnie inaczej. Po raz pierwszy od parudziesięciu lat poprowadzę dla państwa audycję już nie jako pracownik Polskiego Radia. Radio postanowiło nie przedłużać mojego etatu. Od 1 stycznia jestem współpracownikiem III Programu. Dla państwa, po państwa stronie odbiornika, różnica nie powinna być wyczuwalna. Dla mnie, uczuciowo, jest już ogromna  – powiedział Dziennikarz i od razu rozpętała się burza. Duże portale napisały o tym, publikując również fragment tego nagrania i po polskim internecie rozpętała się dyskusja, że w obliczu oszczędności Polskie Radio pożegnało się ze swoim wieloletnim pracownikiem w złym stylu.

Władze Polskiego Radia poinformowały, że Pan Piotr już od dwóch lat jest na emeryturze i miał przedłużaną już umowę o pracę, a tym razem, co pod koniec grudnia zaakceptował swoim podpisem, otrzymał w zamian specjalną umowę, w której uwzględniono wszystkie jego prośby, zastrzeżenia i postulaty i której brzmienie zostało z nim uzgodnione – można przeczytać w oświadczeniu wysłanym do mediów.

Nie zmienia to faktu, że wiele osób nadal twierdzi, że pracodawca źle potraktował legendę. Jako osoba, która w jednej z regionalnych rozgłośni Polskiego Radia spędziła kilkanaście lat bez umowy o pracę pozwolę sobie zabrać głos w tej sprawie i uważam, że jestem wystarczająco do tego legitymowany. Otóż, wielu zdolnych dziennikarzy w całej Polsce, także sportowych wykonywało przez wiele swój zawód bez umowy o pracę, bo radio, telewizja czy wydawcy gazety, dla której robili transmisje, relacje czy pisali artykuły mówili wprost „nie mamy na razie etatów , a na etatach były zatrudnione osoby dawno już w tej gazecie, radiu czy telewizji nie widziane z racji braku przydziałów antenowych czy wierszówkowych, a że umowy o pracę w mediach najczęściej zawierane są nie na pracę w określonych godzinach, tylko w zadaniowym czasie pracy był problem. Nierzadko były to umowy na czas nieokreślony, a gdy zostały wypowiedziane, taka osoba pozywała pracodawcę do sądu pracy i czasem wygrywała sprawę, co kończyło się przywróceniem do pracy.

Dla młodych jednak etatów nadal nie było. Wielu zdolnych fachowców poszło na etaty rzeczników prasowych, do branży PR, marketingu, do portali internetowych i tam na etatach realizują się zawodowo, ale najbardziej straciły na tym media, dla których oni pracowali, bo choć nie ma ludzi niezastąpionych, to ich głos czy pióro nadal dodawałby smaczku tym mediom.

Stąd uważam, że w takiej sprawie, jak ta ostatnia potrzebne jest całościowe zrozumienie problemu. Jeśli ktoś jest w wieku emerytalnym i chce dalej robić coś dla swojego dotychczasowego, wieloletniego pracodawcy, niech robi, niech uczy młodych, niech dalej daje radość słuchaczom czy czytelnikom, niech się dalej realizuje. Nikt takiej osoby nie wyrzuca, ale etat, który ona posiadała może pomóc młodemu człowiekowi, który chce pójść drogą swojego mistrza!

Opublikowane w

Z Nowym Rokiem, nowym krokiem

Za nami już kilka dni Nowego 2014 Roku – Roku Zimowych Igrzysk Olimpijskich, piłkarskich Mistrzostw Świata, niestety bez udziału reprezentacji Polski, która nie zdołała na nie wywalczyć awansu oraz Mistrzostw Świata siatkarzy, które rozegrane zostaną w naszym kraju. Rok 2014 będzie również pierwszym wyborczym rokiem w Polsce od trzech lat.

Czekają nas w maju wybory do Europarlamentu oraz jesienią wybory samorządowe, które będą przedsmakiem kolejnego roku wyborów. W 2015 roku będziemy wybierać bowiem Prezydenta oraz weźmiemy udziału w wyborach parlamentarnych. W nadchodzącym czasie pojawi się pewnie wiele obietnic wyborczych pochodzących zarówno od partii czy ugrupowań rządzących, jak i od opozycji. Będą one również związane ze sportem. Ostatnio pisaliśmy o projekcie nowelizacji Ustawy o Sporcie http://prawosportowe.pl/poselski-projekt-zmiany-ustawy-o-sporcie.html. Wiele osób związanych ze sportem domaga się też wprowadzenia do Ustawy definicji sportu, tak by jasno określić co mieści się w pojęciu „sport , a co nie. Niektórzy domagają się odrębnych regulacji związanych ze sportem amatorskim. Czy są one konieczne czy nie, ocenę pozostawiam Państwu. Są tacy, którzy postulują, by uczestnicy amatorskich biegów, maratonów, triathlonów czy wyścigów kolarskich musieli przed startem legitymować się zaświadczeniem lekarskim. Osobiście twierdzę, że przepis wprowadzający taki obowiązek zmniejszyłby zainteresowanie biegami i obecny stan prawny jest wystarczający.

W listopadzie uczestniczyłem w Trzebnicy w żywiołowej dyskusji na ten temat podczas Ogólnopolskiej Konferencji Organizatorów Biegów Ulicznych. Fragmenty mojego wystąpienia i dyskusji można obejrzeć tutaj: http://prawosportowe.pl/regulowac-czy-nie.html.

Temu tematowi poświęciliśmy więcej miejsca na naszych łamach. Pisali o tym również Maciej Broda i Łukasz Klimczyk. Z kolei Mecenas Tomasz Dauerman poruszał wiele kwestii związanych ze sportowcami czy agentami zawodników, kwestii ważnych przy konstruowaniu kontraktów http://prawosportowe.pl/moj-menedzer.html, http://prawosportowe.pl/nieuczciwy-zawodnik.html,  o prawie do wizerunku: http://prawosportowe.pl/prawo-do-wizerunku.html, o sponsorach: http://prawosportowe.pl/dobry-sponsor.html, o dodatkowej pracy działaczy sportowych: http://prawosportowe.pl/czy-moge-pracowac.html, o absurdach związanych ze skautingiem: http://prawosportowe.pl/granice-skautingu.html, czy konieczności sporządzenia testamentu przez sportowca, uprawiającego dyscyplinę niosącą za sobą niebezpieczeństwo utraty zdrowia, a nawet życia:  http://prawosportowe.pl/memento-mori.html .

Pisaliśmy też o dopingu i karach za jego stosowanie: http://prawosportowe.pl/o-lukach-w-postepowaniu-antydopingowym.html, http://prawosportowe.pl/czteroletnia-dyskwalifikacja-za-pierwsze-wykroczenie.html. Sporo u nas zawsze o piłce nożnej czy innych popularnych dyscyplinach zespołowych: http://prawosportowe.pl/reforma-w-orlen-lidze.html, czy http://prawosportowe.pl/home-grown-players-rule.html oraz o wielu innych zagadnieniach i problemach polskiego sportu, sportowców, trenerów, sponsorów czy zarządzających klubami.

Przed nami kolejny rok, w którym chcemy zapoznawać naszych czytelników z kolejnymi zagadnieniami z zakresu prawa sportowej oraz styku prawa i sportu. W każdym tygodniu publikować będziemy po 5 artykułów, jak zresztą czynimy już od września a czy ktoś pamięta jeszcze jeden lub dwa artykuły tygodniowo na naszej stronie?

Cały czas się rozwijamy i mowa tu również o współpracującej z portalem PrawoSportowe.pl Kancelarii Mecenasa Dauermana, która od niedawna ma nową stronę internetową http://www.dauerman.com.pl/. Przed całym zespołem Kancelarii Dauerman i PrawoSportowe.pl kolejny rok i nowe wyzwania. O jednym z nich pisaliśmy już na portalu:   http://prawosportowe.pl/zostalem-waszym-lobbysta.html, o kolejnych na pewno będziemy informować.

Zatem Wszystkim Użytkownikom PrawoSportowe.pl życzę pomyślności w Nowym Roku i zmykam do roboty, bo tej jest sporo, a wszystko po to by odnajdowali Państwo przyjemność w odwiedzaniu portalu PrawoSportowe.pl

Opublikowane w

Szczęśliwego Nowego Roku!

Niech w Nowym Roku świat będzie dla Was, Drodzy Użytkownicy, pełen ciepła, radości i przyjaciół, a w Waszym domu niech nigdy nie zabraknie miłości i zrozumienia!

Niech Nowy Rok przyniesie Wam radość, pomyślność i spełnienie wszystkich marzeń, a gdy się one już spełnią, niech dorzuci garść nowych marzeń, bo tylko one nadają życiu sens!

W imieniu całego zespołu portalu prawosportowe.pl oraz Kancelarii Dauerman http://www.dauerman.com.pl/, wspomagającej portal swoją wiedzą i kompetencjami,

Maciej Żyłka, Szef contentu internetowego prawosportowe.pl

Opublikowane w

Wesołych Świąt !

Gdy gwiazdka wigilię zaczyna,
Do stołu siada rodzina.
I choć jesteśmy daleko stąd,
Życzymy Wesołych Świąt!

W imieniu całego zespołu portalu prawosportowe.pl oraz Kancelarii Dauerman http://www.dauerman.com.pl/, wspomagającej portal swoją wiedzą i kompentacjami,

Maciej Żyłka, Szef contentu internetowego prawosportowe.pl

 

 

 

Opublikowane w

Pierwszy krok zrobiony

Kilka dni temu w artykule Działajmy, a nie gadajmy pisałem o konieczności działań, które trzeba podjąć, by ze stadionów i z ich okolic wyrzucić bandytyzm. Oto dziś pojawiło się coś, o czym jeszcze jakiś czas temu można było tylko pomyśleć w snach.

Taka pierwsza jaskółka. Piłkarze Zawiszy Bydgoszcz nie chowali głów w piasek i opowiedzieli się po stronie właściciela klubu Radosława Osucha w konflikcie z kibicami. Klub opublikował na swojej stronie internetowej http://www.wkszawisza.pl/ oświadczenie, w którym piłkarze odpowiedzieli kibicom na transparent wywieszony podczas piątkowego meczu z Lechem. Jedynym fragmentem tego transparentu, nadającym się do zacytowania były słowa „Zawisza to My .

Piłkarze odcięli się od radykalnych grup kibicowskich, pisząc między innymi, że pozdrawiają wszystkich prawdziwych kibiców, bo „Zawisza to My .

Tak dla jasności, w systemowych działaniach mających wyprowadzić ze stadionów i ich okolic bandytyzm chodzi przede wszystkim o to, by nie dochodziło do zakłóceń porządku i by stadiony nie były arenami burd, a by było w nich miejsce na prawdziwy doping i nie mam tu wcale na myśli spokojnego jedzenia słonecznika, a prawdziwą meczową atmosferę czyli kibiców ubranych w klubowe barwy, flagi na ogrodzeniu okalającym płytę boiska, okrzyki dopingujące drużynę, śpiewy kibicowskie, a jakże, ale bez obraźliwych i nierzadko bezsensownych haseł. Chodzi też o to by pociągi, dworce kolejowe ulice miast nie były również arenami bandyckich wybryków.

Trzeba stworzyć system. I to zadanie dla ustawodawcy, dla rządu, podległej mu administracji, a także dla PZPN-u, klubów i prawdziwych kibiców, chodzących na stadiony. Zróbmy wszyscy coś by na piłkarskich stadionach było gorąco z racji atmosfery, ale jednocześnie bezpiecznie.

Piłkarze Zawiszy pokazali, że identyfikują się z właścicielem i prawdziwymi kibicami i brawo dla nich za ten pierwszy krok!

 

  

Opublikowane w

Reforma rozgrywek piłkarskich

Dziś chciałem podzielić się paroma spostrzeżeniami na temat reformy rozgrywek piłkarskich w Polsce. Sezon 2013/2014 jest pierwszym, w którym reformy obowiązują. Oglądając mecze T-Mobile Ekstraklasy możemy na bieżąco wyrobić sobie zdanie o reformie roboczo nazwanej „ESA 37 . Jak pamiętamy, Ekstraklasa S.A. zarządzająca rozgrywkami najwyższego szczebla rozgrywek piłkarskich mężczyzn w Polsce wprowadziła ponad pół roku zmianę systemu rozgrywek, polegającą na pozostawieniu liczby 16 drużyn, ale zwiększeniu liczby meczów z 30 do 37.

Pierwszy etap obejmuje 30 spotkań i w liczbie spotkań oraz systemie mecz i rewanż, niczym nie różni się od poprzedniego systemu rozgrywek. Różnicę widać natomiast w podziale na grupy, po zakończeniu pierwszego etapu i liczbie dodatkowych siedmiu meczów, które rozegra każdy zespół. Po siedem spotkań rozegrają zatem drużyny z miejsc 1-8 po etapie zasadniczym, które znajdą się w grupie „mistrzowskiej  i drużyny z miejsc 9-16, które trafią do grupy spadkowej. Dodatkowo zmieni się liczba punktów, które zdobyły zespoły. Dorobek punktowy po pierwszym etapie zostanie podzielony na pół, a w przypadku nieparzystej ich liczby, liczba punktów zostanie zaokrąglona w górę, czyli zespół, który zdobędzie np. 41 punktów w pierwszym etapie, do drugiego przystąpi z 21 punktami, bowiem 41:2 to 20,5, a jako, że nie ma „połówek  to zamiast 20,5 punktu będzie mieć 21.

Do rozegrania w wydłużonej rundzie jesiennej pozostała jeszcze drużynom jedna kolejka. Gdyby dziś, po tych 20 dotychczasowych seriach podzielono tabelę wg założeń reformy to w „mistrzowskiej  grupie znalazłyby się: Legia Warszawa  (1. miejsce w tabeli, 40 punktów po I etapie, gdyby ten dziś się zakończył ,20 punktów przed II etapem), Górnik Zabrze  (2., 37,19), Wisła Kraków (3., 34,17), Lech Poznań (4., 33,17), Pogoń Szczecin (5., 30,15), Cracovia (6., 30,15), Ruch Chorzów (7., 29,15) i Zawisza Bydgoszcz (8., 28,14). Do grupy „spadkowej  trafiłyby natomiast: Jagiellonia Białystok (9., 26,13), Lechia Gdańsk (10., 26,13), Piast Gliwice (11., 26,13), Korona Kielce (12., 23,12), Śląsk Wrocław (13., 23,12), Zagłębie Lubin (14., 17,9), Podbeskidzie Bielsko-Biała (15., 17,9) oraz Widzew Łódź (16., 15,8).

Podział punktów wpłynie na to, że każdy mecz będzie mieć znaczenie, a w drugim etapie drużyny zagrają ze sobą tylko po jednym spotkaniu w systemie „każdy z każdym . Zespoły z miejsc 1-4 będą gospodarzami czterech meczów grupy „mistrzowskiej , a te z miejsc 5-8 – trzech i odpowiednio w grupie „spadkowej  drużyny 9-12 będą gospodarzami czterech pojedynków, a 13-16 – trzech.

Na razie niektórzy trenerzy i piłkarze skarżą się na dużą intensywność grania, bo od lipca do grudnia każdy zespół ma za sobą 21 spotkań. Niektórym nie podobają się też te łączone kolejki. Przypomnę, że 3 razy grano po 3 kolejki z rzędu, jedna po drugiej, co przy założeniu, że każda kolejka rozłożona jest na 4 dni dawało mecze co 3 dni i 24 spotkania w 11 lub 12 dni. W takim rytmie zespołom nie udaje się utrzymać równej formy – co pokazał m.in. Zawisza, gromiąc Piasta 6:0 i remisując 0:0 3 dni później z Podbeskidziem. Emocji nie brakuje, ale tych związanych z zaciętością, czy z poziomem sportowym też? Chyba niekoniecznie. Czy ta reforma ma szanse powodzenia? Pożyjemy, zobaczymy! A może Państwo mają swoje spostrzeżenia czy komentarze?

Dwie drużyny, które zgromadzą najmniej punktów na zakończenie drugiego etapu spadną do I ligi. Z I ligi do Ekstraklasy awansują dwa najlepsze zespoły, o ile spełnią też kryteria licencyjne. Z I ligi do II ligi spadną cztery zespoły, a na ich miejsce awansują po dwa najlepsze kluby z grup: Wschodniej i Zachodniej II ligi. Podział na grupy w II lidze zniknie już niebawem, bowiem od sezonu 2014/2015 zgodnie z Uchwałą nr VII/180 z dnia 20 czerwca 2013 roku Zarządu Polskiego Związku Piłki Nożnej w sprawie reorganizacji rozgrywek o mistrzostwo II ligi, w tejże grać będzie tylko 18 drużyn w jednej grupie. Jak osiągnąć taki cel? Mowa o tym w § 2 Uchwały nr VII/180.

§ 1

Przyjmuje się, że od sezonu 2014/2015, rozgrywki o mistrzostwo II ligi prowadzone będą w jednej grupie rozgrywkowej liczącej 18 zespołów.

§ 2

Celem realizacji założenia o którym mowa w § 1, po zakończeniu rozgrywek w sezonie 2013/2014:

1. z I ligi do II ligi spadną kluby, które zajmą miejsca 15-18 w tabeli;

2. z II ligi do I ligi awansują kluby, które zajmą miejsca 1 i 2 w tabeli każdej grupy II ligi (Gr. Zachodnia i Gr. Wschodnia);

3. z II ligi do właściwej terytorialnie grupy III ligi spadną kluby, które zajmą miejsca 9-18 w tabeli każdej grupy II ligi (Gr. Zachodnia i Gr. Wschodnia);

4. z III ligi do II ligi awansują 2 kluby, wyłonione w wyniku meczów barażowych, spośród mistrzów poszczególnych grup III ligi – losowanie par przeprowadzi Departament Rozgrywek Krajowych PZPN przed rozpoczęciem rozgrywek III ligi w sezonie 2013/2014.

Szykuje się więc prawdziwa rewolucja. Gdyby dziś kończyły się rozgrywki II ligi, to do III ligi spadłyby: Polonia Bytom, Błękitni Stargard Szczeciński, Gryf Wejherowo,  MKS Kluczbork, Odra Opole,  UKP Zielona Góra,  KS Polkowice, Ruch Zdzieszowice, Calisia Kalisz i Jarota Jarocin z grupy Zachodniej oraz Pelikan Łowicz, Wisła Puławy,  Olimpia Elbląg, Legionovia Legionowo,  Olimpia Zambrów,  Motor Lublin, Garbarnia Kraków, Świt Nowy Dwór Mazowiecki , Radomiak Radom i Concordia Elbląg. Spadek dużej liczby zespołów z II ligi wiąże się ze spadkami większej niż przewidziana wcześniej liczby drużyn z III ligi. Dla przykładu Dolnośląsko-Lubuską grupę musiałyby dziś opuścić dodatkowo dwa zespoły, które musiałyby zwolnić miejsce dla UKP Zielona Góra i  KS Polkowice, a z III ligi Śląsko-Opolskiej dodatkowo zdegradowane zostałyby aż cztery drużyny, ustępując miejsca Polonii Bytom, MKS-owi Kluczbork, Odrze Opole i Ruchowi Zdzieszowice.

To zatem przełomowy sezon także dla III-ligowców, ale tę klasę rozgrywkową również czeka reforma, ale została ona nieco odłożona w czasie. Tu przełomowym będzie sezon 2015/2016. To w nim toczyć się będzie zacięta walka. Zespoły z miejsc 7 i niższych spadną do IV lig, bowiem po nim z ośmiu grup pozostaną tylko cztery. Przepis §1 Uchwały nr XI/285 z dnia 22 listopada 2013 roku Zarządu Polskiego Związku Piłki Nożnej w sprawie reorganizacji rozgrywek o mistrzostwo III ligi od sezonu 2016/2017 ustala podział terytorialny na cztery grupy :

§1

1. Przyjmuje się, że od sezonu 2016/2017, rozgrywki o mistrzostwo III ligi prowadzone będą w czterech grupach rozgrywkowych liczących 16 zespołów każda:

1. Gr. I – kluby z ZPN: Łódzki, Mazowiecki, Podlaski, Warmińsko-Mazurski;

2. Gr. II – kluby z ZPN: Kujawsko-Pomorski, Wielkopolski, Pomorski, Zachodniopomorski;

3. Gr. III – kluby z ZPN: Lubuski, Dolnośląski, Opolski, Śląski;

4. Gr. IV – kluby z ZPN: Podkarpacki, Małopolski, Lubelski, Świętokrzyski.

2. Przed rozpoczęciem każdego sezonu rozgrywkowego, Związki Piłki Nożnej właściwe dla danej grupy rozgrywkowej przeprowadzą konsultacje celem wyłonienia Związku prowadzącego rozgrywki w danym sezonie.

Wspominałem powyżej o drużynach, które po sezonie 2015/16 zostaną zdegradowane do IV lig. W myśl § 2 pkt 3 liczba drużyn spadających do IV ligi może ulec zwiększeniu w zależności od przynależności terytorialnej klubów spadających z II ligi. Zapowiada się więc ciekawie, a „trup będzie ścielił się gęsto . Po reformie z III do IV lig spadać będą już tylko zespoły z miejsc 14-16 plus drużyny z wyższych lokat, ale tylko w przypadku spadku więcej niż jednej drużyny z danego regionu z II ligi.

Uff, długo, ale mam nadzieję, że ciekawie i że te reformy pomogą w podniesieniu poziomu sportowego polskiego futbolu.

Opublikowane w

Działajmy, a nie gadajmy!

Zamknięte stadiony w Bydgoszczy i Warszawie, pobicie Roberta Jeża i zniszczony samochód Michała Gliwy – to bilans ostatnich kolejek piłkarskiej ekstraklasy, granych w systemie charakterystycznym dla nowego systemu i terminarza, dzień po dniu. Wszystkie te informacje mają jeden wspólny mianownik – bandytyzm stadionowy, ale nie tylko.

Jestem zbulwersowany, tym co się stało w Lubinie. Napad na słowackiego pomocnika – Roberta Jeża i zniszczenie auta – bramkarza Michała Gliwy, to akty bandytyzmu, które prawdziwemu kibicowi nie przyszłyby nigdy do głowy. Prawdziwy kibic chciałby przyjść na mecz, ale nie może, bo stadion jest zamknięty. Decyzje wojewodów, zamykających stadiony czy ich części uważam za pokaz bezradności. Narozrabiali chuligani – odpowiedzą wszyscy. Pewnie – najprościej i najlepiej. Nie trzeba za wiele myśleć, zastanawiać się co zrobić z problemem. Najlepiej zamknąć.

A jeszcze lepiej byłoby w ogóle zakazać wypraw na mecze wyjazdowe. Tak, tak, całkiem niedawno Komendant Główny Policji – Marek Działoszyński skierował pismo do Prezesa Polskiego Związku Piłki Nożnej Zbigniewa Bońka oraz Ekstraklasy S.A., w którym zawarta została prośbą o zamknięcie stadionów dla kibiców gości. Spodobała mi się odpowiedź „Zibiego , który merytorycznie wyłuszczył wszystkie argumenty przeciw temu pomysłowi. Prezes PZPN zachował się jak dobry przywódca, a Komendant niestety pokazał niemoc zarządzanej przez siebie organizacji, bo od zapewnienia porządku na trasach przejazdów kibiców jest policja, a nie organizatorzy meczów, a za wybryki bandytów nie mogą odpowiadać zwykli kibice, których przez wprowadzanie zakazów czy zamykanie stadionów przez Wojewodów pozbawia się szansy uczestniczenia w widowiskach sportowych.

Takie pismo czy zamknięcie stadionu nie rozwiązuje problemu, a pokazuje, że Państwo zaczyna się stawać bezsilne wobec wielkiego problemu. Co zatem robić? Działać, a nie gadać!

Piłkarze nie mogą być zastraszeni, a radykalni kibice nie mogą im dawać przekazu, który potęguje strach. To są zachowania karalne wg prawa karnego i trzeba to zacząć w końcu egzekwować. Dopóki nie powstaną systemowe przepisy w przedmiocie imprez masowych, które będą przewidywać za wykroczenia lub przestępstwa dotkliwej, nieuchronnej, finansowej kary takie czyny będą się zdarzać. Jak odpalenie racy będzie karane grzywną w wysokości 25 tysięcy złotych, to nikt racy nie odpali. Oczywiście konieczne są nowelizacje ustaw, ale najważniejsze jest powstanie systemu.

A jakie Państwo mają propozycje na wyplenienie chuligaństwa z polskich stadionów i ich okolic?

Opublikowane w

Innego wyjścia nie ma?

Od 22 listopada w polskiej piłce obowiązują nowe przepisy dotyczące obcokrajowców. Rzecz jasna dotyczą one tylko tych spoza Unii Europejskiej, bo wobec obywateli „Wspólnej Europy  zgodnie z obowiązującym prawodawstwem unijnym żadne ograniczenia w podejmowaniu pracy, przemieszczaniu się w obrębie Unii, czy realizacji innych praw obowiązywać nie mogą i nawet jeśli zostałyby wprowadzone, to Polski Związek Piłki Nożnej czy każda inna narodowa federacja piłkarska, czy w innej dyscyplinie nie mogłaby wymagać respektowania takiego prawa.

Nawet gdyby takie przepisy zostały wprowadzone, mogłyby zostać od razu „przewrócone  i z pewnością graniczącą stu procent, tak by się stało. W związku z tym PZPN mógł ograniczyć liczbę zawodników-cudzoziemców występujących w polskich klubach jedynie wobec obcokrajowców nie posiadających paszportów krajów Unii. Wspomnianego już 22 listopada, Zarząd PZPN podjął Uchwałę nr XI/300 w sprawie określenia liczby zawodników cudzoziemców spoza obszaru Unii Europejskiej występujących w meczach Ekstraklasy i niższych klas rozgrywkowych.

Pełny tekst Uchwały na stronie:

http://pzpn.pl/index.php/Federacja/Dokumenty/Uchwaly-Zarzadu

Uchwała obowiązuje już dziś, ale zakłada okres przejściowy, tak by kluby mogły się do niej dostosować, bez konieczności rozwiązywania obowiązujących kontraktów. Pierwsze ograniczenia miałyby obowiązywać w sezonie 2015/2016. Zatem w tych rozgrywkach i następnych czyli 2014/15 gramy bez ograniczeń. Wg informacji Przeglądu Sportowego we wrześniu bieżącego roku, w ekstraklasie grało 115 cudzoziemców, z czego 58 (tylko nieco więcej niż połowa – przyp. M.Ż.) byli to piłkarze spoza Unii. Reforma najmocniej dotknęłaby wówczas Lecha Poznań, Pogoń Szczecin i Widzew Łódź, które miały po 7 takich piłkarzy. Drużynami – wg stanu na wrzesień tego roku – bez obcokrajowców spoza Unii były Piast Gliwice i Ruch Chorzów, choć klub z Gliwic zatrudnia aż 10 cudzoziemców. Wszystkich z unijnym paszportem.

Wg przepisu § I Uchwały nr XI/300, w sezonie 2015/2016, do każdego klubu, bez względu na klasę rozgrywkową może być potwierdzonych i uprawnionych dowolna liczba zawodników – cudzoziemców spoza obszaru Unii Europejskiej, przy czym w każdym meczu Ekstraklasy i Pucharu Polski na szczeblu centralnym może występować równocześnie na boisku tylko 3 zawodników – cudzoziemców spoza obszaru Unii Europejskiej, a w meczach Ekstraligi kobiet i Pucharu Polski kobiet na szczeblu centralnym – 3 zawodniczki – cudzoziemki spoza obszaru Unii Europejskiej.

W pozostałych rozgrywkach czyli I, II i III lidze oraz niższych klasach rozgrywkowych, a także w rozgrywkach Pucharu Polski na szczeblu wojewódzkich i okręgowych ZPN oraz I lidze kobiet i niższych kobiecych klasach rozgrywkowych, jak również Pucharze Polski kobiet na szczeblu ZPN na boisku będzie w danej chwili mógł występować tylko jeden zawodnik (zawodniczka) – obcokrajowiec spoza Unii Europejskiej.

Sezon 2015/2016 będzie przejściowy, bo wg przepisu § II wspomnianej już Uchwały od sezonu 2016/2017 w meczach Ekstraklasy i Pucharu Polski na szczeblu centralnym oraz meczach Ekstraligi Kobiet i Pucharu Polski Kobiet na szczeblu centralnym na boisku jednocześnie będzie mogło zagrać tylko dwóch zawodników – cudzoziemców (odpowiednio: dwie zawodniczki – cudzoziemki) spoza Unii Europejskiej, a pozostałych klasach i rozgrywkach – jeden.

Powyższe przepisy dotyczą zawodników potwierdzonych do gry i uprawnionych jedynie jako zawodnicy (zawodniczki) profesjonalni, bez względu na klasę rozgrywkową, w której występuje klub pozyskujący takiego zawodnika.

Co do amatorów § III Uchwały dopuszcza jednak uprawnienie do klubu IV ligi i niższych klas rozgrywkowych jednego zawodnika – cudzoziemca spoza obszaru Unii Europejskiej o statusie amatora pod warunkiem posiadania przez takiego zawodnika dokumentów zaświadczających legalizację pobytu zawodnika – cudzoziemca w Polsce.

Trzeba zadać sobie pytanie czy dzięki wprowadzeniu ograniczeń poprawi się system szkolenia polskiej młodzieży i czy pożytek z tego będzie mieć polska reprezentacja, która jest tym najważniejszym dobrem dla każdego kibica i która jest barometrem wizerunku związku. Rozumiem poniekąd ideę wprowadzenia tej zmiany i pomysł jaki przyświecał Prezesowi Zbigniewowi Bońkowi. Rozumiem tych wszystkich, którzy mówili nie dla „szrotu  w polskiej lidze. Tymże „szrotem  czy „złomem  dziennikarze, eksperci i ludzie piłki nazywali zawodników, którzy nie prezentują odpowiedniej wartości sportowej. Jednak dzięki niższym zarobkom od Polaków blokują czy blokowali naszym rodakom, a zwłaszcza młodym polskim piłkarzom możliwość gry, bo przecież to przez grę o punkty i nabywanie praktyki meczowej rozwija się swoje umiejętności. Bacznie obserwując rozgrywki Ekstraklasy można zauważyć, że apogeum liczby cudzoziemców mamy już chyba za sobą, a trenerzy chętniej niż np. dwa sezony temu stawiają na młodzież.

Idea uchwały jest w dużej mierze dobra, ale…, no właśnie. Czy szukając odpowiedniego – czytaj jedynego słusznego z punktu widzenia przepisów unijnych – rozwiązania na pewno całkowicie oddana zostanie idea? Nie. I dlatego kilka wersów wyżej użyłem zdania „w dużej mierze dobra  z naciskiem na „w dużej mierze.

Otóż, kryterium „cudzoziemca spoza Unii Europejskiej  jest złe, ale z punktu prawa jedyne, zatem może warto było jednak nie wprowadzać takiego przepisu. Bo skoro po boisku nie może biegać równocześnie pięciu Rojsan, to czemu może biegać pięciu Czechów czy pięciu Hiszpanów? Chcę stanowczo podkreślić, że nie polemizuję niniejszym z przepisami prawa europejskiego, tylko chcę uwypuklić pewien bezsens tego przepisu Uchwały, bo wielu Brazylijczyków, Argentyńczyków czy Kolumbijczyków ma paszporty Unii Europejskiej: włoskie, hiszpańskie czy portugalskie, a będąc także ich posiadaczami są traktowani bez ograniczeń. Słabi piłkarze z Czech czy Słowacji, słabi sportowo, ale jak tylko będzie wola ich zatrudnienia to i tak zostaną zatrudnieni.

Bardzo cenię dotychczasowe pomysły Zbigniewa Bońka i nowego Zarządu PZPN, ale tutaj chyba coś poszło w złym kierunku. Czytałem ostatnio w „Przeglądzie Sportowym  felieton Redaktora Mateusza Borka, którego bardzo sobie cenię. Otóż Red. Borek przedstawił pomysł wprowadzenia minimalnego wynagrodzenia dla piłkarzy spoza Unii (bodajże 300 tys. Euro – przyp. M.Ż) i wówczas np. na dwóch takich stać Legię, a na jednego Wisłę czy Lecha. I właśnie do poglądu Pana Mateusza jest mi bliżej niż do pomysłu Prezesa Bońka, bo niech decydują umiejętności, a nie paszport.

Nie ma złotego środka. Zamiary dobre, wykonanie – mniej, bo w obecnym stanie prawnym nie można było całkowicie ograniczyć liczby cudzoziemców. Może Państwo mają inne pomysły, choć jak to mówią klamka zapadła.

Twierdzę, że zwiększenie liczby polskich graczy w wyjściowych jedenastkach powinno nastąpić, nie dzięki restrykcjom, ale dzięki takiemu magicznemu słowu „szkolenie .  Szkolenie, szkolenie i jeszcze raz szkolenie to podstawa, bo to tylko dzięki niemu może pojawić się grupa utalentowanych młokosów, gotowych do walki z najlepszymi. Jak będzie system to nie będzie trzeba nic sztucznie ograniczać. Na razie jednak należy też zaapelować do rozsądku władz klubowych w kwestii kontraktowania nowych piłkarzy i do wszystkich ludzi piłki o stworzenie systemu szkolenia. Prostą drogą na powstanie takie systemu „produkującego  krajowe talenty, byłoby wprowadzanie coraz to większych obostrzeń, co do liczby grup młodzieżowych do podręczników licencyjnych i wymaganie tego. Wtedy pieniądze właścicieli, inwestorów czy sponsorów klubów nie szłyby na branie „złomu , a na klubowe szkółki.

I jak ktoś powie, że to inwestycja na lata, bez gwarancji sukcesu, to choć trudno się z nim teraz nie zgodzić, to powiem tak: „To właśnie jest to jedyne wyjście i sposób na poprawę poziomu sportowego polskiej piłki .

Opublikowane w

Regulować czy nie?

To tytułowe pytanie wraca jak bumerang, gdy zastanawiam się nad powszechnie obowiązującym prawem w kwestii praw i obowiązków organizatorów imprez masowych, a w szczególności biegów ulicznych.

W minionym tygodniu uczestniczyłem w „Konferencji Organizatorów Imprez Biegowych w Polsce – Trzebnica 2013 . W swoim wystąpieniu skoncentrowałem się na kwestii poruszanej już przez Łukasza Klimczyka na portalu PrawoSportowe.pl, a mianowicie na odpowiedzi na pytanie czy organizatorzy imprez biegowych lub innych masowych zawodów np. triathlonów powinni przyjmować od uczestników jedynie oświadczenia o świadomości wysokiego ryzyka jakie ponosi uczestnik biegu i świadomości, że powinien on dysponować odpowiednim stanem zdrowia do wysiłku ponoszonego podczas biegu czy też powinni przyjmować zaświadczenia o badaniach lekarskich, potwierdzających dobry stan zdrowia uczestnika zawodów?

Źródło: http://www.maratonypolskie.pl/

Poruszyłem również kilka innych tematów związanych z konstruowaniem regulaminów biegów, w tym zagadnienia ochrony danych osobowych uczestników oraz zapisów regulaminów, związanych z ryzykiem uczestnictwa w zawodach i odpowiedzialności za ewentualne szkody wywołane przez uczestników biegów, a także kwestie związane z prawem do interpretacji regulaminów zawodów. Jest w tej materii wiele do zrobienia, ale wracając do pytania „oświadczenie czy zaświadczenie?  to obowiązująca regulacja ustawowa daje możliwość rejestracji uczestników biegów masowych za pomocą oświadczeń, bez konieczności przechodzenia przez nich badań lekarskich.

Przepis art. 37 ust. 1 Ustawy o sporcie nakłada obowiązek uzyskania orzeczenia lekarskiego o stanie zdrowia umożliwiającym bezpieczny udział we współzawodnictwie jedynie na zawodnika, który zamierza uczestniczyć we współzawodnictwie sportowym organizowanym przez polski związek sportowy. Wielu organizatorów biegów masowych uważa, że jest to regulacja niewystarczająca, bowiem jak mówią, w przypadku nieszczęśliwych wypadków, a zwłaszcza zgonów uczestników, to właśnie organizatorów, którzy mają obowiązek zapewnienia bezpieczeństwa podczas biegów masowych, czeka postępowanie wyjaśniające i pytania organów ścigania o stopień zabezpieczenia imprezy. Uważają, że ustawowa regulacja i nałożenie nią na uczestnika obowiązku złożenia zaświadczenia lekarskiego, podkreślającego stan zdrowia umożliwiający start w zawodach i podjęcie wysiłku fizycznego jaki niesie za sobą start, zapewniłoby organizatorom komfort psychiczny, ale są pewne… „ale .

Po pierwsze, należy zadać sobie pytanie, czy badania lekarskie całkowicie ograniczyłyby ryzyko wystąpienia nieoczekiwanych zdarzeń podczas podejmowanego przez uczestnika biegu wysiłku fizycznego.

Po drugie, niektórzy organizatorzy zawodów po ostatnich śmiertelnych wypadkach na poznańskim maratonie i warszawskim „Biegnij Warszawo  konstruując regulaminy biegów przez siebie organizowanych wprowadzili do nich zapis o konieczności przedłożenia przez uczestnika zaświadczenia lekarskiego i jak podkreślali, wywołało to jedynie burzę na forach internetowych i pytania uczestników czy takie zaświadczenie jest konieczne?

A jakie jest Państwa zdanie na ten temat?